Spis treści
- Nauka samodzielnego zasypiania: dużo płaczu, szybki efekt
- Nauka samodzielnego zasypiania: płacz kontrolowany
- Nauka samodzielnego zasypiania: stopniowe oddalanie się
- Nauka samodzielnego zasypiania „Łatwy plan”
- Zobacz także wideo: Dylematy Mamy i Taty. Sen noworodka oraz całej rodziny.
Wielu rodziców chce, żeby dziecko samo zasypiało, jednocześnie zastanawiając się nad idealnym momentem rozpoczęcia nauki samodzielnego zasypiania – czy tę umiejętność wprowadzać już od urodzenia? A może czekać do ukończenia pół roku? Według psychologów, najlepszy moment to ten, kiedy dziecko ma od trzech do sześciu miesięcy – później może być coraz trudniej. Zapraszamy do zapoznania się z najpopularniejszymi metodami nauki samodzielnego zasypiania.
Nauka samodzielnego zasypiania: dużo płaczu, szybki efekt
Jedna z bardziej kontrowersyjnych metod nauki samodzielnego zasypiania polega na pozostawieniu dziecka w łóżeczku tak długo, aż zmęczone płaczem, uśnie. Niektórzy polecają ją ze względu na szybki efekt – zaledwie w kilka wieczorów dziecko uczy się, że płacz jest kompletnie nieskuteczny, więc po prostu przestaje to robić i zasypia samodzielnie.
Nasza opinia: Mimo szybkich efektów, odradzamy ten sposób. Wielu rodziców nie jest w stanie słuchać, jak maluch krztusi się z płaczu, dla dziecka jest to także bardzo trudne – nie wie przecież, z jakich powodów nie ma mamy i taty i nie rozumie, dlaczego nie reagują oni na jego płacz. Sytuacja jest jeszcze bardziej przykra, gdy do tej pory dziecko zasypiało zupełnie inaczej (np. w łóżku rodziców).
>> Kołysanki dla dzieci pomogą ci delikatnie utulić najmłodszych do snu
Nauka samodzielnego zasypiania: płacz kontrolowany
Dla rodziców, którzy nie potrafią wytrzymać, gdy ich dziecko zanosi się płaczem, poleca się metodę „płaczu kontrolowanego”. Polega ona na stopniowym wydłużaniu okresu, w którym dziecko zostaje sam w pokoju. Każdego wieczora powtarzamy ten sam rytuał – najpierw kładziemy niemowlę do łóżeczka, całujemy je na dobranoc i wychodzimy. Jeśli dziecko zaczyna płakać, wracamy – ale dopiero po trzech minutach. Po uspokojeniu malca (w łóżeczku, bez brania go na ręce) wychodzimy po raz kolejny – i wracamy po 5 minutach. Następnie czas ten zwiększa się to 7 minut i już tak pozostaje. Dziecko uczy się, że mama czy tata zawsze wrócą, ale nie na każde „zawołanie”.
Nasza opinia: Sposób ten może odrobinę zdezorientować dziecko i pokazać mu, że zawsze warto płakać – bo w końcu mama czy tata się pojawi i cel zostanie osiągnięty. Jeśli zatem mamy w domu małego uparciucha, metoda może okazać się nieskuteczna lub osiągnięcie celu będzie trwało bardzo długo.
Nauka samodzielnego zasypiania: stopniowe oddalanie się
Metoda ta polega na stopniowym przyzwyczajaniu dziecka do samodzielnego zasypiania – tak, by nie narazić na szwank jego poczucia bezpieczeństwa. Najważniejszą rzeczą jest położenie świadomego dziecka do łóżeczka – dla malucha, który do tej pory usypiał w ramionach taty, już to może być nieprzyjemna nowość. Nie reagujemy jednak na płacz wyciągnięciem dziecka z łóżka, ale jesteśmy obok – maluszek jest głaskany po brzuszku, po policzku czy włoskach. Można czule do niego mówić, uspokajać, ale nie – wyjąć. W kolejnych dniach/tygodniach zwiększamy dystans między nami a maleństwem – odczekując np. przy drzwiach, aż dziecko zaśnie. Z czasem przyzwyczai się, że mama wychodzi z pokoju na czas jego snu.
Nasza opinia: Choć ten sposób jest bez wątpienia jednym z „łagodniejszych” dla psychiki malca, bardzo długi czas trwania nauki może zniechęcić najwytrwalszego z rodziców. Trudno być konsekwentnym wobec sytuacji, gdy do zaśnięcia malec mimo wszystko ciągle potrzebuje naszej obecności w pokoju.
Nauka samodzielnego zasypiania „Łatwy plan”
Technika ta, wprowadzona przez Tracy Hogg (autorkę poradników dla rodziców), zawiera dwie ważne informacje dla dziecka: „jestem zawsze, kiedy mnie potrzebujesz” oraz „nie ma innej możliwości, niż zaśnięcie w łóżeczku”. Mówiąc dokładniej, do płaczącego w łóżeczku dziecka podchodzimy zawsze – nie zaburza to jego poczucia bezpieczeństwa. Bierzemy je na ręce, uspokajamy… i odkładamy z powrotem do łóżeczka. Dziecko uczy się, że rodzic pojawia się, gdy ono tego potrzebuje, ale usnąć i tak musi w odpowiednim miejscu. By metoda ta odniosła sukces, bardzo ważne jest opracowanie dziennego rytmu dziecka i układanie go do snu wtedy, kiedy jest ono najedzone i zmęczone – ale nie wyczerpane.
Nasza opinia: To sposób najlepszy z wymienionych. Choć z początku ta metoda wydaje się być zbyt męcząca (np. dla kręgosłupa), pozbawia wyrzutów sumienia w związku z dramatycznym płaczem dziecka. Dla wytrwania (zwykle nauka trwa około kilku dni), rodzice powinni zamieniać się rolą „uspokajacza”. Już po kilku dniach niemowlę orientuje się, o co chodzi w tej „zabawie” i zaczyna usypiać samodzielnie.
Niezależnie od tego, którą z metod wybierzesz, pamiętaj, by zawsze tłumaczyć dziecku, co się dzieje. Warto ofiarować mu nową przytulankę, mówiąc: „od tej pory misiu będzie zasypiał z Tobą” oraz podkreślać, że to jego pokój, jego łóżeczko, tu jest cicho i przyjemnie. Trudy początków z pewnością wynagrodzi pierwsza, przespana noc.
Zobacz także wideo: Dylematy Mamy i Taty. Sen noworodka oraz całej rodziny.
W odcinku o śnie dziecka poznacie rytm snu malucha i dowiecie się jak wypracować rytuały nocnego zasypiania. Najważniejsze to od samego początku zadbać o to, aby każdy członek rodziny czuł się w tej nowej sytuacji komfortowo i uniknął niemiłych następstw np.: tak często zdarzającego się przeniesienia taty na kanapę. Odpowiednio wyposażona sypialnia, współpraca i bliskość z partnerem oraz konsekwencja w działaniu, pozwolą Wam na wypracowanie skutecznych rozwiązań i w efekcie na komfortowy sen całej waszej rodziny.
Artykuły i produkty poszarzające ten temat, znajdziesz na www.nadobrypoczatek.com.pl Więcej o produktach szukaj na www.chicco.pl